niedziela, 3 marca 2013

SAL 7 krasnoludków -1-

Dawno, dawno temu zapisałam się na SAL 7 krasnoludków.
Tylko jakoś tak nie mogłam się za niego zabrać.

Najpierw zakup kanwy i muliny. 
Chciałam wyszyć zamiennikami Ariadna (z oszczędności). Kolory zamieniłam przy użyciu jednego z wielu programów dostępnych w sieci. Zadowolona z efektów sprawdziłam numerki i okazało się, że kilka odcieni DMC ma ten sam zamiennik Ariadna. Zmieniłam jeden kolor, to powielał się znowu z innym. Po którejś z rzędu próbie i przy użyciu dwóch programach, dałam za wygraną.


Kolejny krok - wydrukowanie wzoru. Okazało się, że jest on (jak na mój wzrok) słabej jakości. Dostałem nowy i zdecydowanie lepszy, ale mąż mi się pochorował i nie miałam jak drukować. A że swój nadwątlony wzrok szanuję, to nie zamierzałam dziergać z monitora.

Jak w końcu wziąłem się za wyszywanie, to mi nie szło. Zaczęłam od korzeni i się zniechęciłam. Pomyliłam się parę razy i pogubiłam w półkrzyżykach. Wpadłam na pomysł, by nanieść sobie kratkę (nigdy tego nie robiłam). Najpierw naniosłam ołówek a potem zaczęłam myśleć, czy go aby spiorę. Poszukałam w internecie i okazało się, że może być problem. W panice prałam świeżą kratkę, ale nie chciała mi za bardzo zejść. Doszłam więc do wniosku, że zaczynam od nowa. Na szczęście kupiłam większy kawałek kanwy i mogłam feralny ołówek odciąć.
Teraz kratka jest naniesiona specjalnym ołówkiem do haftu i mam nadzieję, że po praniu zejdzie (bałam się sprawdzać).


Póki co mam tyle.
Obawiam się, że krasnoludki znowu poleżą z miesiąc w szafie zanim się za nie złapię. Odczuwam wewnętrzną potrzebę zrobienia jakiś wiosennych ozdób ^^

22 komentarze:

  1. Oj, nie zaczęło się dobrze.
    Trochę współczuję, bo miałam kontakt z tym wzorem. Nie haftowałam go całego a powstały dwa odrębne kwadraciki - jeden z pierwszą trójką, drugi z 4 i 5 krasnoludkiem. Nie wspominam ich mile z tym ,że ja zamieniłam je jednak na Ariadnę ale sama dobierałam kolory.
    Co do ołówka, to może spróbuj mojego przepisu z octem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wzorek mnie urzekł, bo jest taki dziecięcy i z myślą o Ali go wyszywam. Jednak trochę mi na początku krwi napsuł
      mój mąż jak zobaczył jak się użeram z tymi zamiennikami o stwierdził "kup sobie DMC" - cóż było zrobić :p
      co do ołówka - na śmierć zapomniałam, że kupiłam sobie specjalny do hafu ;) ale jakby co będę działać Twoim sposobem :)

      Usuń
  2. Drzewo jest koszmarne i sama przez nie przerwałam i nie wiem na razie kiedy wrócę do tego haftu. Mi udało się przeliczyć dmc na ariadnę i nawet zamieściłam na blogu salowym to przeliczenie. Ale generalnie obrazek w dmc wygląda lepiej bo w ariadnie kolory są nienaturalne, jak z jakiegoś wybielacza... A jeśli chodzi o ołówek to czytałam gdzieś, że zmywa się octem (szmatką nasączoną nim) ale nie testowałam tego, więc nie wiem czy działa... Życzę powodzenia w dalszym haftowaniu i wytrwania do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widziałam, że dałaś zamienniki, ale za radą męża wcześniej kupiłam DMC.
      życzę szybkiego powrotu do krasnali :) razem raźniej!

      Usuń
  3. Z moich doświadczeń wiem, że ołówek nie schodzi:(
    Mam taki jeden zmarnowany hafcik, wyhaftowany wiele lat temu.. Teraz używam tylko pisaka, który robi piękne niebieskie kreseczki - cudnie się spierają w zimnej wodzie:) Do kupienia na pewno w Hobby Studio i chyba w innych sklepach też.
    Miłego haftowania życzę jednak, pomimo trudnych początków:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chaga proponuje sposób z octem, ale wolałam nie ryzykować - ja się nie ma w głowie o ma się w ... ręce :p
      dopiero jak pocięłam kanwę to przypomniałam sobie że przecież na święta kupiłam sobie ołówek do hafu - skleroza!
      mimo, że nigdy nie stosowałam kratki, to bardzo mi się spodobała - bardzo ułatwiła mi pracę. Poza tym najpierw wyszyłam zielone i rude plamy a dopiero korzenie - było zdecydowanie ławiej

      Usuń
  4. może nie zaczęło się dobrze ale pewnie się dobrze skończy :-) A co do ołówka to ja dobrych doświadczeń z nim nie ma. Kupiłam spieralny flamaster, który sprawuje się idealnie. Spróbuj może tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli obecny sprzęt się nie sprawdzi o kupię pisak :)

      Usuń
  5. Ja używam ołówka tylko kiedy obrazek jest zahaftowany w całości, tzn. razem z tłem bo też nie wiedziałam czy się spierze. Teraz zaczęło się kiepsko ale na pewno potem będzie z górki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam taką nadzieję, bo póki co muszę odpocząć, aczkolwiek pierwsza próba szła mi zdecydowanie gorzej :)

      Usuń
  6. Było pod górkę, ale teraz już będzie z górki :) masz cierpliwość, bo ja już chyba porzuciłabym te krasnale w kąt.... ale trzymam kciuki za Twoje haftowanie!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      robię je dla córeczki - to motywuje :)
      mam nadzieję, że skończę je przed wakacjami ;)

      Usuń
  7. Czekam z niecierpliwością :))

    OdpowiedzUsuń
  8. A co do linii pomocniczych to ja jednak zdecydowanie wolę je robić nitką żyłkową, niż pisać po tkaninie. Tu jest 100% pewność, że po skończeniu haftu zniknie nitka nie pozostawiając żadnego śladu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fakt
      w sumie mam nitkę żyłkową ale przezroczystszą - musiałabym kupić czarną

      Usuń
  9. cóż, może faktycznie odłóż go na chwilę i zajmij się czymś bardziej kolorowym :) ja miałam tak przy filiżankowym RR, niby małe wzorki ale jakoś tak... nie wiem.. serca nie miałam do tego. Udało mi się skończyć, ale prawdę mówiąc chyba tylko dlatego, że to na cudzej kanwie robione. Uszy do góry, z drzewem też sobie poradzisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak czasem mam, że niby wzór fajny ale jakoś tak nie mogę się złapać i zacząć.
      podejrzewam, że po świętach wrócę do drzewa ;)

      Usuń
  10. witaj, tego cross stitchera mam z neta, podaj mi maila to Ci wyślę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, ale udało mi się kupić na allegro - ten numer tak mi się spodobał, że musiałam go mieć fizycznie :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze :)